Niedawno w polskim oddziale firmy Gillete w Łodzi pewna amerykańska studentka została przetrzymywana w jednym z pomieszczeń zakładu, bo zrobiła zdjęcia zakładowi. Ciekawe. Czyżby nie można było?
Dzisiaj odbył się happening tamtejszych fotografów - około 30 zebrało się przed budynkiem firmy i... robili zdjęcia. Słusznie. Więcej na stronie wydarzenia.




Komentarze do wpisu „Wolno fotografować!”
miałem tak w mediamarkt ... koles do mnie podchodzi i mowi "prosze skasować wszystkie zdjęcia!"
a ja na to "słucham??"
koles powtarza pytanie a ja na to "chyba pan oszalał... nie ma nigdzie napisane zeby nie robic". Ochrona sie upierała i musiałem im pokazac zdjecia jakie zrobiłem bo by mi chyba spokoju nie dali
Ja chyba bym powiedział, że bez policji nie pokażę (tylko oni mają prawo mnie przeszukać). A przy policji, że mam prawo fotografować, bo to miejsce publiczne i nie ma zakazu. :)
Nie, kolego dekoderek, to nie jest miejsce publiczne, tylko czyjaś własność prywatna. Właściciel może zabronić, jak mu się tylko będzie podobało. Nie musi nawet o tym informować wcześniej.
Kolego zgoda, nie sądzę, żeby sklep był tak bardzo własnością prywatną, żeby można było czegoś zakazywać bez informowania. Takie rzeczy należy regulować prawem, regulaminem albo conajmniej oznaczeniem. Bez zamiaru publikacji wydaje mi się, że można fotografować w sklepach.
Akurat w MM wiszą napisy, że nie wolno fotografować.
Jeśli tak to nie mam więcej pytań. Jest to zdecydowanie zabronione. W tym przypadku.
Zgoda: Miejsce prywatne czy nie, póki właściciel nie wyrazi sprzeciwu, a legalnie przebywasz na tym terenie masz prawo fotografować. Masz prawo też zachować zdjęcia, które zrobiłeś zanim się komuś "odmieniło widzimisię".
Problemy mogą się pojawić jedynie w przypadku gdy wyraźnie w kadrze obecne są osoby, które nie życzą sobie być fotografowane (np. pchająca się w kadr ochrona). Wtedy sytuacja zaczyna się robić wątpliwa.
Jarek: Podaj mi podstawę prawną wg której zabronisz mi zrobienia zdjęć na terenie publicznym, prywatnym czy też wojskowym (pod warunkiem, że na danym terenie znajduję się w sposób legalny). A jeśli zainterweniujesz bez podstawy prawnej to ja dzwonię na policję i składam doniesienie o przestępstwie z Twojej strony.
Generalnie to zasada jest taka, że jeśli możesz legalnie na danym terenie przebywać to równie dobrze możesz sobie tam robić zdjęcia. Nawet 100 tabliczek z zakazem tego nie zmieni. Z taką argumentacją swobodnie można wygrać z SOKistami, Strażą Graniczną, Żandarmerią czy Strażą Portową i spokojnie sobie cykać np. zdjęcia pirsów paliwowych.