Chcesz się zabić? Proszę bardzo!

Czy terapia prowokatywna to nowa szkoła w psychoterapii?

Na początku na pewno tak o tym nie myślałem. Pamiętam dokładnie dzień, od którego wszystko się zaczęło. Byłem młodym terapeutą, pracowałem w projekcie badawczym z Carlem Rogersem na początku lat 60. w Szpitalu Stanowym Mendota. To był mój 91. wywiad z chronicznym schizofrenikiem, miał 33 lata i był hospitalizowany, ale jego stan się nie poprawiał, terapia zmierzała donikąd. Pracowałem z nim tak, jak mnie nauczono - powtarzałem mu jak mantrę: - Jesteś wiele wart, twoje życie może się zmienić. A on odpowiadał mi odwrotnie: - Jestem nic niewart, moje życie się nie zmieni. I tego dnia, podczas 91. wywiadu, poddałem się i spróbowałem czegoś odwrotnego. Zacząłem zgadzać się ze wszystkim, co mówił. I to był szok. Zaczęło mu się poprawiać w ciągu godzin i dni, nawet nie tygodni.

Co mu Pan powiedział?

Że jest beznadziejny jak cholera i że mnie męczy. Używałem naprawdę rozbudowanych, przegiętych metafor.

I co?

Facet zaczął się trząść ze śmiechu. Żeby pojąć, jak szokująca była to reakcja, trzeba wiedzieć, jak wygląda chroniczny schizofrenik. Siedzi na skraju krzesła zgarbiony, bez ruchu, z twarzą bez mimiki, bez emocji. Moje wcześniejsze wspierające teksty on po prostu puszczał mimo uszu. Moglibyśmy tak spędzić kolejne 91 spotkań, a on by dalej stał w miejscu albo się cofał.

Pełna treść wywiadu w gazeta.pl

Ha, człowiek jest niezły. Nie wiem jak to odbierzecie, ale od dawna ludzie lubią mi się zwierzać, rozmawiać ze mną, chyba mi ufają. Tak sobie myślę, że może nieświadomie korzystałem z tej samej metody co Frank Farelly. Jak ktoś chciał się zabić to wcale mu nie mówiłem, że to głupi pomysł i w ogóle. Oczywiście nie mówiłem też wprost, żeby się zabić. Odrobina wyczucia i słuchania naprawdę tego co mówi rozmówca wystarczy. Nikt nigdy się nie zabił, a wiele osób znów chciało pogadać. Teraz okazuje się, że to odkrywcza metoda w psychoterapii. Dobrze mi z tym :)

Jeżeli ktoś z Was chce pogadać - zapraszam. Obiecuję, że nie będę od razu obrażał albo wycierał butów w wasze ubrania. No i nie jestem psychoterapeutą - lubię po prostu słuchać ludzi.


Pokaż ten wpis innym: wykop.pl facebook.com twitter.com

Komentarze do wpisu „Chcesz się zabić? Proszę bardzo!”

  1. 30 października 2006 @ 10:33

    mnie też lubią się zwierzać ale ile można... pomozesz nawet dziekuję nie usłyszysz więc postanowiłem zastosować trochę inną metodę [zwierza mi się osoba która była prawie moją laską ale się zdąrzyliśmy pokłócić i jesteśmy znów na etapie przyjacielsko-kumplowanym]. Opowiada mi nagle się pytam "ale dlaczego?" a ona "no nie ważne, po prostu się wkurzyłam" a wiec po co mi to opowiada i wale tekst "no dobra nie chce wiedzieć, mam dość swoich problemów"... rozmowa się urywa. laska albo nie chce powiedzieć albo chce dać mi do myślenia zebym był zazdrosny, ale ile można słuchać cudzych problemów. potem to się przenosi na mnie

  2. 30 października 2006 @ 10:35

    No ja tak prawdę mówiąc nawet "dziękuję" nie oczekuję. Po prostu lubię posłuchać. A u bardziej racjonalnych osób z okazaniem wdzięczności nie ma dużego problemu.

  3. kkk
    30 października 2006 @ 14:03

    W tym, telewizyjno-komputerowym świecie, już prawie nikt nie potrafi słuchać.

    "Łyse, gadające głowy" zapraszane do studia TV, czy radio, są tego najlepszym przykładem.
    Nie słuchanie, co, kto mówi, przekrzykiwanie, wciskanie się w pół słowa w cudzą wypowiedź, to zdarza się powszechnie.

    Taśmowa obsługa lekarska, brak zrozumienia, brak nawet pozorów słuchania swojego rozmówcy, procentuje wzrostem nastrojów depresyjnych.

    Co raz powszechniejsza staje się, tak zwana "samotność w rodzinie".

    Również spotykam się z próbami "wgadania" we mnie czyichś problemów.
    Wystarczy słuchając, wpleść od czasu, do czasu, np.:
    - no, popatrz...
    - tak, to jest...
    - nie masz lekko...
    - rozumiem...
    - dajesz sobie z tym wszystkim radę?

    Od razu, temu komuś lżej.

    Należy też uważać, z pytaniami, typu "co u ciebie słychać?".
    Wiadomo, że ma owo pytanie, znaczenie retoryczne, grzecznościowe.
    Są jednak osobniki tak upierdliwe, że traktują takie zapytanie zbyt serio.
    I mnóstwo czasu mamy wtedy "w plecy".
    Zagadają nas swoimi problemami prawie na śmierć.

  4. 30 października 2006 @ 14:06

    To ostatnie podoba mi się w języku angielskim :) Na "How do you do?" odpowiadają "How do you do?", a na "How are you?" coś w rodzaju "Fine." :) I tyle :) Chociaż z drugiej strony "Co u ciebie słychać?" jest też nadmiarowe, bo przecież mamy skromniejsze (bezpieczniejsze?) "Jak się masz?".

  5. kkk
    30 października 2006 @ 17:09

    Bezpieczniejsze? A jak taki typ zacznie opowiadać „jak się ma” z detalami? Opowie o wszystkich rwących stawach, wyrwanych ostatnio zębach, snach, pogrzebach, i swoich potrzebach?
    Strach pomyśleć, ile w niektórych ludziach jest problemów.
    Obdzielił by nimi i głodującą Afrykę i wytruł połowę Amazonki.

  6. 30 października 2006 @ 18:51

    Nie powiedziałem, że w 100% bezpieczne, ale bezpieczniejsze i tak twierdzę nadal. Jak ktoś jest niewychowany (bo zbytnia wylewność to jednak brak kultury) to każdego może przytłoczyć „wiedzą” o sobie. W ekstremalnych sytuacjach nawet jak się tylko przywita.

  7. Narietta
    31 października 2006 @ 23:25

    Nie byłabym taka pewna Koderze, czy potrafisz słuchać. Twoje notoryczne przerywanie w pół zdania, żeby wypowiedzieć np „o popatrz jaki śmieszny samochód” jest często conajmniej nie uprzejme. Nie mówiąc, o tym, że ciągle chcesz skupiać na swoich opowieściach uwagę. Pomijając te fakty to owszem słuchasz, ale czasami fajnie jakbyś coś skomentował :]
    Co do pytania „Co słychać?” to także go nie lubię, i najczęściej odpowiedż moja brzmi „nic ciekawego”. Bo kurde skąd mam wiedzieć, czy drugą osobę to interesuje? rzeczywiście ludzie „zbyt wylewni” bardzo mnie irytują brakiem zachamowań i dobrego wychowania. I zaczynają gadać jak kataryna. Dlatego twierdzę, że tylko osoby bliskie, które zadają sprecyzowane pytania, powinny otrzymywać szczerą i pełną odpowiedź.

  8. 31 października 2006 @ 23:29

    ja czasem zauważam, że ktoś mnie nie słucha lub unika. często mam wiele do powiedzenia. ludzie jednak wolą jak zadaję im pytania lub mówię o nich niż o sobie...

  9. Narietta
    1 listopada 2006 @ 08:49

    Jeśli Cię ktoś unika lub nie słucha, to znajdź lepszych znajomych. NIe ma co sie narzucać innym. Jesli rzeczywiście wolą jak zadajesz im pytania lub mówisz o sobie tzn. że pewnie robią to z grzeczności lub nieśmiałości :)

  10. CHETOOS
    23 listopada 2006 @ 16:52

    MMA DOŚĆ CZYTANIA STRON WWW NA KUTRYCH PISZĄ SPOSOBY SAMOBUJSTWA TO JEST POJEBANE JAK JA DENERWUJE SIE NAJWIĘKSZYMI GUPOTAMI NP: NIE MORZE SIE WYSŁAĆ SMS Z MOJEJ KOMY BO NIE MA ZASIĘGU W DOMU A CZASEM JEST.
    TAKICH GUPOT JEST TYSIĄCE I CZASEM NIE DAJE SIEBIE RADY TEZ KUCE SIE ZLASKA BO ODBIJA MI A OJA JEST CUDOWNA CHODZE Z NIĄ OD PRAWIE 2 LAT A W DOODTAKU JESTEM HORYM ZBOCZEŃCEM I CO CHWILE MYŚLE O SEXIE A ONA MI NIE DAJE CZASEM JESTEM O TO ZŁY ALE PRZEWARZNIE RADZE SOBIE JAKOŚ MIAŁEM JUZ WIELE PRZYJACIUŁ WIRTUALNYCH POZNAŁEM NA CZACIE NA WP.PL ALGO WYSZUKIWAŁEM PRZEZ GG ALE TO NIE DAWAŁO MI ULGI TEZAZMNIE NIC NIE CEISZY AKTUALNIE JESTEM POKUCONY Z LASKĄ I TERAZ MAM CHĘĆ PODCIĄĆ SOBIE RZYŁY ROBIŁEM TO KIEDYS ALE TAK POWIERZCHNIOWO I DAWAŁO MI TO ULGE JAK KREW PŁYNEŁA TO CZUŁEM SIE JAKBYM ODPŁYWAŁ I PRZEZ PARE GODZIN NIE DENERWOWAŁEM SIE A PUŻNIEJ JAK BYŁA JAKAS GUPOTA TO WKURWIŁEM SIE I ZNOWU MNIE BRAŁO PALE FAJKI ALE Z CZASEMWIADAMIAM SOBIE ZE NIE POMAGAJA MI JAK JESTEM ZDENERWOWANY TO NIE POMAGA MI FAJKA CHCIAŁBYM TAK JAK KIEDYS ULRZYĆ SBIE ALE OBIECAŁEM LASCE A JAK MNIE ZOSTAWI ???
    ONA JEST WSZYSTKIM CO MAM NAWET W DOMU NIE CZUJE TEGO CIEPŁA RODZINNEGO JUZ NIC MNIE NIE CIESZY JUZ NIE MOGE A JAESZCZE MOJA MAMA MIAŁA POWARZNA OPERACJE I POWEIM Z GŁĘBI DUSZY ZE NA POCZĄTKU BYŁEM WSCIEKŁY NA CAŁY ŚWIAT TO JUZ JEST WE MNIE NIE RADZE SOBIE Z NERWAMI CHCE UMRZEC CZCE POCZUC ULGE CHCE DO BOGA MORZE ON WYBACZY MI MOJE CZYNY.
    MOIM MARZENEIM JST POWOLNA ŚMIERĆ CHCIAŁBYM ZEBY MI W TYM CZASIE TOWARZYSZYŁA JAKAŚ WOLNA MUZYKA NAJLEPIEJ CELINE DION ALBO FOREIGNER – I WANT TO KNOW.... ALBO DIDO
    JAKBY CHCIAŁ KTOŚ O TYM POPISAC ZE MNĄ O MOICH PROBLEMACH PROSZE O KONTAKT CHETOOS@ONET.EU
    ALE ODRAZU MUWIE NIE CHCE ZEBY PISAŁ DO MNIE JAKIŚ PSYCHOLOG ITP PROSZE ODEZWIJCIE SIE NA MAZDEGO MIALA ODPISZE PROSZE...

  11. ktoś
    10 lipca 2007 @ 12:56

    jak by nie moja kumpelka to bym się załamał

  12. Debhora
    14 września 2007 @ 20:35

    Ale patrze ze nikt nie rozumie co to jest wewnetrzna satysfakcja, ze ktos akurat tobie sie zwiezyl, opowiedzial o swoim problemie.Gdy doradzam komus, a to czesto sie zdarza, ciesze sie gdy dobrze to zrobilam… Mam cos takiego w sobie, ze wszyscy mi mowia o swoich problemach, tajemnicach….... Strasznie ciezko to utrzymac w tajemnicy, jest tego za duzo, wiec probuje zapomniec. Szkoda tylko, ze ja tak nie moge pojsc do kogos i sie mu wyzalic bo nikt nie umie sluchaci zaczyna gadac o sobie. Umiem sluchac, ale mam dosc tego, ze nikt mnie nie slucha czuje sie obca w tym swiecie. I raczej w tym swiecie nie chce byc….......

  13. 14 września 2007 @ 21:19

    Debhora, mi ludzie też lubią wszystko opowiadać. Wydaje mi się, że umiem słuchać tak jak oni tego potrzebują. Staram się nie doradzać jeżeli ktoś tego ode mnie nie oczekuje. Jeżeli chcesz komuś się wygadać, zapraszam, może obcej osobie jak ja będzie jeszcze łatwiej… Jeśli chcesz podam wygodniejszy kontakt.

  14. Załamana
    15 września 2007 @ 01:06

    Ja bym chciała z kimś po rozmawiać , z wierzyć się- Proszę dekoderek odezwij się na moje gadu gadu 8569323 jestem zawsze na niewidocznym albo powiedz jak można sie z Tobą skontaktować
    Możecie wszyscy się odzywać może ktoś mi pomorze.

  15. chetoos
    4 listopada 2007 @ 02:51

    23 listopada 2006 o 16:52 <—- muj ostatni post na tej str jest wyrzej pod mojm nickiem ,,, tak szczerze muwiać to niewiele sie zmieniło jedne problemy sie jakoś rozwionrzom inne nie :-/ mail akutalny

  16. lol
    14 kwietnia 2008 @ 21:21

    Ja też chce umrzeć. Moje życie nie ma już sensu:////////

  17. pppppp
    14 sierpnia 2008 @ 15:15

    ja tesz chce umzec bo niemam poco zyc od malego jestem sama i juz niemam sily zyc

  18. andriu
    16 września 2008 @ 22:01

    zgadza sie z wszystkimi. nigdy juz nie bedzie dobrze w moim zyciu

  19. Samobójca
    1 października 2008 @ 23:41

    pochrzanione to wszystko, nadal nie znalazłem rozwiązania ani dokładnej odpowiedzi, wygląda na to, że życie to nieustanne koło interesów.
    Starałem się i pomagałem ale zapotrzebowanie to worek bez dna.
    Tracę nadzieję, wszyscy jestesmy połączeni i stanowimy jednosc. Bóg z pewnością jest, bo nie raz umarłem…
    Życie nie musi mieć jakiekolwiek sensu, ono jest. Widzę przyszłość ludzi, ale nie swoją, no może w skrawkach sie przebija. Jest mi cieżko i czuję sie
    bezsilny, nie wiem co robic, to wprawia w złośc nawet jesli czuje, że tak musi być.
    Nie mogę się zabić, nie potrafie, boję się. Wciąż jestem człowiekiem i dzisiaj od lat znowu pragnę smierci. I to, albo inne koło się toczy nadal.
    Chce umrzec ale Wam moze sie uda zyć z akceptacją i odpowiedzią.
    Odpowiedzią moze byc smiech, ale dzisiaj w to nie wierzę. Rozwiązanie bardziej jest gdzies w pustce.
    pozdrawiam Was.

  20. Maciek19
    12 grudnia 2008 @ 19:47

    Sposob na bezbolesna smierc mi podajcie,a nie w kolko czytam jak nie chce wam sie zyc ! Po co sie rozpisywac i tak nam nikt nie pomoze po smierci jak zwykle bedzie wielkie zdziwienie ‘dlaczego to zrobil’ ...

  21. madziu .
    14 lutego 2009 @ 18:35

    ` chce sie bardzo zabić , ale niewiem jak mam to zrobić . ?
    i czy wg sie zabijac . ?

  22. Załamana;(
    21 lutego 2009 @ 12:05

    cześć. chciałabym z kimś pogadać o moim problemie.. ale kurde boję się reakcji tego kogoś. że mnie wyśmieje, upokorzy.. ja chcę tylko pogadać. i żeby powiedział mi to co robię źle. żeby doradził mi jak z tym mam sobie poradzić.. chcę się wyżalić.
    mój problem polega na tym że nie radze sobie w życiu. mam 16 lat. wiem że mam całe życie przed sobą.. ale ja chcę z nim skończyć.
    chodzi oczywiście też o chłopaka.. kurde jakie ja mam ‘szczęście’
    kocham go ogromnie ale on mnie już nie. i to moja wina. byliśmy przyjaciółmi takimi najlepszymi. miałam tylko jego. w pewnym momencie on mi powiedział że się zakochał we mnie.. nie wierzyłam.. ale to była prawda. ja dopiero nie dawno pokochałam jego.. wystawiłam to uczucie na próbę. kazałam mu o mnie zapomnieć na zawsze. a on tak od razu się zgodził. powiedział ‘proszę bardzo’. nie mogłam w to uwierzyć. on tego chciał.. płakałam. pisałam mu tyle smsów. a on nawet nie odpisywał. po paru dniach mu napisałam czy naprawde chce zapomnieć o mnie. a on że jeżeli sobie tego życzę to prosze bardzo. spełnia tylko moją prośbę. i pytałam go czy mnie lubi. on mi na to że tak. ja pytam jak bardzo? a on że wystarczająco.. napisałam mu ‘ale nie tak jak przedtem.. :(’ a on ‘bywa’
    byliśmy tak blisko.. mieliśmy już być razem..
    strasznie teraz tego żałuję.. :(

    już wcześniej chciałam się zabić.. miałam tyle powodów. on o tym wiedział. pomagał mi. pocieszał. mówił że jeżeli będę już chciała to zrobić to mam pomyśleć o nim i mam żyć tylko dla niego.. a teraz on nie chce mnie znać. to bez sensu.. powiedziałam mu że go kocham i że dam mu teraz spokój na zawsze. on nic mi nie odpisał..
    dlatego mam powody.. ogromne..
    zaczęłam pić. w szkole coraz gorzej mi idzie..a byłam najlepsza w klasie.
    kurde.. ja tak nie potrafie bez niego. on mnie uzależnił od siebie..

    wiem że to głupie że tak pisze.. może tego nawet nikt nie przeczyta bo po co zajmować sie problemami obcych osób. po co im pomagać jeżeli ich nie znamy..
    a mi tak ogromnie z tym ciężko. mam w sobie tyle złości, gniewu, nienawiści do samej siebie..
    chce się zabić ale nie tak żeby podciąć żyły.. bo boję się tego bólu.. mam zamiar nałykać się tabletek i popić je alkoholem.. chciałam nawet wziąć narkotyki i zaćpać się na śmierć.. ale nie mam tyle kasy żeby kupić.. dlatego idę w poniedziałek do szkoły i nie wrócę do domu.. napiszę list rodzicom i rodzeństwu.. i jemu też napiszę.. tylko nie chcę żeby cierpieli.. bo ja kocham.. kocham tylko jego.. żałuję że zrozumiałam to tak późno.. za późno.. :(
    nie oczekuję że ktoś mi odpisze na to.. chcę tylko się wyżalić.. chcę o tym komuś opowiedzieć żeby chociaż ktoś znał powód mojej śmierci..

    ‘pójdę tam gdzie jest ciemność.. bo patrzę w oczy śmierci.. nie boję się jej.. ona czeka, czeka na mnie.. aż wybiorę tą drogę.. i pójdę, pójdę tam gdzie jest ciemność..’

  23. ania
    25 lutego 2009 @ 13:45

    Trzy dni temu zmarł mój chłopak, tak bardzo sie kochaliśmy…zmarł nagle niewiadomo dlaczego…nie daje sobie rady chodz tak dużo jest osób wokół mnie, jego przyjaciele starają sie podtrzymać mnie na duchu, rodzice jego i moi, każdy sie stara jak może, ale ja nie chce żyć, nie chce bo czuje że nie potrafie bez niego, tak jakby jutra juz nie było, dla mnie juz nie ma, tak czuje i wiem że nie chce życ, na niczym mi nie zależy, wszystko co robiłam było dla niego. Wiem, brzmi to banalnie ale mi serce pękło w jednej chwili.

  24. aff
    11 maja 2009 @ 17:58

    Zalamana chcesz odezwij sie do mnie na maila mateusz_o17@wp.pl mozemy pogadac o tym jesli chcesz

  25. spiryt9
    26 sierpnia 2009 @ 23:03

    zabije siem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  26. zycie
    2 grudnia 2009 @ 17:33

    Prosze poważnie podejśc to tego wpisu. Szukam osoby do odebrania sobie zycia, nie chce znać powodów dlaczego itd. wazne żeby była to osobą zdecydowana jak ja, pewna swoich planów. Chce się zabić w tym tygodniu jeśli ktoś miałby juz dosyć zycia, nie widział nadziei, cierpiał możemy to razem zrobić. napisz tylko do na forum!
    albo wisienkaa5@o2.pl

  27. joł xD żall!
    25 grudnia 2009 @ 21:05

    jaki żal!
    jeżeli kto kolwiek chcial by sie zabic nie udzielal by sie na jakim kolwiek forum!

    to głupota!
    nie powiem kazdy z nas mysli niekiedy o popelnieniu samobojstwa nawet ja lecz zawsze sobie powtarzam , ze wszystko przede mna nawet jesli nie potrfilabym zapomniec o moim chlopaku...

    mam przyjaciół, kumpli , rodzine chociaz nie zawsze sie uklada wspaniale ale nie wiemy co nas dalej czeka nie mozna zmarnowac sobie calego zycia przez jakas glupote!
    a jezeli juz naprawde ktos z was tak pragnie sie zabic robcie to nieco dyskretniej co?;>
    tylko pamietajcie o osobach ktorych nie zauwazacie a im na was zalezy bo przez taka glupote moze popelnic taki sam blad a lepiej by bylo nas wiecej niez mniej xD ;p
    pozdro;)

  28. joł xD żall!
    25 grudnia 2009 @ 21:21

    ,,załamana"
    wiem ze to dopiero teraz wyczytalam, ale bardzo mi sie podoba to co opisalas i nie sadz ze ktos sie moze z Cb smiat to normalne w takim przypadku lecz nie zabijaj sie on zrozumie swoj blad a ty napewno jestes fajna dziewczyna szkoda Cb ;*****
    pozdrawiam i głowa do gory!

Napisz, co o tym myślisz
captcha
dekoderek-jogg