O ile jeszcze do niedawna byłem raczej przeciwnikiem chodzenia do kina, tak od kilku weekendów bardzo mi się to spodobało. I już myślę co obejrzeć następnego. I przy okazji mam czystsze sumienie. Ale w takim towarzystwie trudno do kina nie pójść. Dziękuję :*
PS. Co prawda przez kino ominął mnie koncert The Bill, ale może jeszcze w stolicy zagrają.
PPS. Byłbym niesprawiedliwy - chodzenie do kina zaczęła u mnie inna fajna osoba :) Ale to był pojedynczy przypadek.




Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
Komentarze do wpisu „Maraton kinowy”