Janusz Korwin-Mikke 2010

Nie lubię się publicznie zajmować polityką. Prywatnie staram się interesować tak bardzo, jak mogę. Zbliżają się wybory i mam wrażenie (niektórzy komentatorzy mówią podobnie), że to kolejne wybory partyjne, a nie personalne. PO vs. PiS vs. SLD vs. PSL i tylko reszta jest bardziej personalna.

Ma to swoje plusy i minusy. Głosujemy na osobę, która nie ma wielkiego wpływu na zmiany w kraju, a za to ma być naszą twarzą na świecie. I w kraju. I tu pojawia się problem z tytułowym Januszem Korwin-Mikkem. Z poglądami w bardzo dużym stopniu się zgadzam (największym chyba spośród kandydatów). Ale jako prezydent niewiele z nich mógłby wprowadzić w życie. Za to jeśli chodzi o prezencję i wypowiedzi, to ciężko by było.

Wada wymowy (to nie wybór, ale nadal element wizerunku) to jedno. Do tego ogólnie szybkie i niepoukładane mówienie. Ale przede wszystkim zdania w stylu "Boniemu najchętniej to bym mordę obił"[źródło] o urzędującym ministrze (i o kimkolwiek innym!), to nawet jak ktoś nie jest za specjalną poprawnością polityczną, powinien się skrzywić z niesmakiem - to pogwałcenie zasad kultury. A ta jest dość istotna.

Szkoda.

Do poglądów się nie odnoszę, bo mimo różnic w niektórych sprawach, zgadzam się z prawie wszystkim i gdyby udało się je zrealizować, wierzę, że "żyło by się nam dużo lepiej".


Pokaż ten wpis innym: wykop.pl facebook.com twitter.com

Komentarze do wpisu „Janusz Korwin-Mikke 2010”

  1. 13 maja 2010 @ 10:50

    Zgadzam się. Nie ma może najlepszej prezencji i zdarzają mu się niefortunne wypowiedzi, ale nie to jest najważniejsze. Wolę szczere teksty o "obiciu mordy" czy chociażby "spieprzaj dziadu" niż kłamliwe wykręty po pijackich kompromitacjach o problemach zdrowotnych (czy to ortopedycznych czy innych).

    A co do poglądów - z czasem nauczyłem się o nich nie rozmawiać. Zauważyłem, że działają podobnie jak wiara religijna - jak ktoś w coś głęboko wierzy to żadnymi argumentami się go nie przekona, po prostu umysł takiej osoby nie pozwala na inne rozumowanie.

  2. Anonim
    13 maja 2010 @ 11:53

    Hmmm, ale chyba w tym tekście chodziło o to, że właśnie wypowiedzi są najważniejsze. Nie możemy sobie pozwolić na to, że naszym prezydentem będzie facet, który bez zastanowienia będzie wszystkim wygarniał. To jest niezgodne nie tylko z kulturą, ale i z prawem, które - mimo powszechnych wątpliwości - obowiązuje wszystkich i nie ma w nim zgody na "walenie prosto z mostu". Można mówić prawdę bez obrażania innych. Jeśli wybieramy prezydenta, którego zachowanie i wypowiedzi mają decydować o różnych bliskich nam sprawach przez najbliższe 5 lat, to wiesz - polityka to nie ring, liczy się dyplomacja i umiejętność osiągania kompromisu.

  3. 13 maja 2010 @ 11:55

    @Anonim - dzięki, dokładnie o to mi chodziło w tekście. :)

  4. 13 maja 2010 @ 12:01

    E tam. Były prezydent bełkotał, a aktualny premier sepleni.

  5. 13 maja 2010 @ 12:01

    Zgodziłem się, że nie ma idealnej prezencji. Ale dla mnie istotniejsze jest to, co ma do zaproponowania. Jeżeli prezencja byłaby najważniejsza to najrozsądniej byłoby wziąć jakiegoś aktora (lub modela) i niech mu jakiś mądry człowiek pisze przemówienia. Wydaje mi się, że nie o to chodzi.

    Ja osobiście wolę kogoś o mniej korzystnej aparycji i niepokornym charakterze niż "gładkiego" złodzieja czy łagodną marionetkę.

  6. 13 maja 2010 @ 12:06

    Wolę, nie wolę to jest co innego. Najlepiej coś po środku. Moim zdaniem tutaj jest równowaga zachwiana nieco za bardzo. Aktor to przegięcie oczywiście całkiem w drugą stronę. :)

    Bełkot i seplenienie, to jedno, ale "dawanie po mordach" to zupełnie co innego. Nie jest to odosobniona wypowiedź.

    A co do samego głosowania - jeszcze decyzji nie podjąłem, a kandydata Mikkego bynajmniej nie przekreślam.

  7. 13 maja 2010 @ 12:12

    A "spieprzaj dziadu" Kaczyńskiego lub "Gdybym wiedział na czym będzie polegało moje rządzenie, nie pchałbym się, bo ani to pasjonujące, ani przyjemne. (...) Przez emerytury pomostowe wyłysieję i stracę 15 proc. (poparcia - red.)"[1] Tuska?

    Jeśli w grę wchodzi aparycja, najlepszy jest Marek Jurek. Spokojny, kulturalny facet, który potrafi się wypowiedzieć (krasomówca?). Do tego zna francuski.

    Nie powiecie mi chyba, że jest gorszy od JarKacza, marionetki Komorowskiego czy awanturnika Korwina.

    [1] Ujawniono nagranie z Tuskiem - http://tinyurl.com/2vwfp25

  8. 13 maja 2010 @ 12:17

    Dlatego dodałem, że nie jest to odosobniona wypowiedź. Innym się rzadziej to zdarza. Tak mi się wydaje. "Spieprzaj dziadu" do tej pory się trzyma jako anegdota (co nawet nie jest precyzyjnym cytatem), a u Janusza Mikkego zdarza się to często. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że wypowiedź po bandzie jest w większości wywiadów z nim.

    Kandydat Jurek rzeczywiście jeśli chodzi o aparycję jest zdaje się najlepszy. No ale są jeszcze poglądy, których obiecałem sobie nie komentować. :)

  9. 13 maja 2010 @ 12:23

    quest: Pod względem samej aparycji dla mnie jest gorszy, bo lubię bardziej wyraziste postaci. Ale o tym, kto jest moim kandydatem decydują tylko i wyłącznie poglądy. Nawet jeżeli miałby to być niemy neurotyk wymachujący szablą, ale dbałby o moje interesy - dostałby mój głos.

  10. 13 maja 2010 @ 12:24

    Prawidłowo.

  11. Anomin
    13 maja 2010 @ 12:25

    dekoderek, spoko, mam swoje źródła, więc wiem dokładnie, co miałeś na myśli i skąd te myśli się pojawiły :]

  12. 13 maja 2010 @ 12:27

    Amen.

    U mnie pewnie też tak się to skończy, chciałem się tylko przemyśleniami podzielić i takim żalem. W tym też upatruję brak dotychczasowego sukcesu JKM, UPR i WiP...

    @Anonim - wiem, wiem, pewnie jeszcze podyskutujemy o tym wieczorem na świeżym powietrzu z herbatą. :)

Napisz, co o tym myślisz
captcha
dekoderek-jogg