Od 17 września, czyli kliku ładnych dni na ulicach Nowego Jorku mają miejsce zakrojone na sporą skalę protesty. Od wczoraj obserwuję relację na żywo (poniżej wpisu znajduje się player do oglądania "na miejscu"). Ludzi jest sporo, chodzą po ulicach, głównie na dolnym Manhatanie w okolicach Wall Street, czyli umownie finansowej stolicy świata.
Jak to bywa w protestach ostatnich miesięcy na świecie, hasła wolności gospodarczej mieszają się z hasłami o wyższej płacy i równości. Ale głównym przesłaniem protestów jest sprzeciwienie się polityki rządu/prezydenta Stanów Zjednoczonych głównie w sprawie (do)finansowania korporacji kosztem ludzi (jakby ktoś nie wiedział dlaczego kosztem ludzi, odsyłam: podatek inflacyjny i dług publiczny, który spłacają w końcowym efekcie obywatele).
Najbardziej uderza mnie to, że w tak wielkim mieście odbywa się tak duży protest w tak istotnych sprawach, a media milczą. O zamieszkach w Europie też dużo się nie mówiło, więc to w sumie taki trend, ale dla mnie przerażający.
A z ciekawostek ogranizacyjnych - często zamiast megafonów jedna osoba mówi po kilka wyrazów, a każdy kto słyszy krzyczy na całe gardło to samo, żeby jak najdalej się niosło. Niesamowite.




Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
Komentarze do wpisu „Occupy Wall Street #occupywallstreet - protesty w New York City”