Occupy Wall Street #occupywallstreet - protesty w New York City

Od 17 września, czyli kliku ładnych dni na ulicach Nowego Jorku mają miejsce zakrojone na sporą skalę protesty. Od wczoraj obserwuję relację na żywo (poniżej wpisu znajduje się player do oglądania "na miejscu"). Ludzi jest sporo, chodzą po ulicach, głównie na dolnym Manhatanie w okolicach Wall Street, czyli umownie finansowej stolicy świata.

Jak to bywa w protestach ostatnich miesięcy na świecie, hasła wolności gospodarczej mieszają się z hasłami o wyższej płacy i równości. Ale głównym przesłaniem protestów jest sprzeciwienie się polityki rządu/prezydenta Stanów Zjednoczonych głównie w sprawie (do)finansowania korporacji kosztem ludzi (jakby ktoś nie wiedział dlaczego kosztem ludzi, odsyłam: podatek inflacyjny i dług publiczny, który spłacają w końcowym efekcie obywatele).

Najbardziej uderza mnie to, że w tak wielkim mieście odbywa się tak duży protest w tak istotnych sprawach, a media milczą. O zamieszkach w Europie też dużo się nie mówiło, więc to w sumie taki trend, ale dla mnie przerażający.

A z ciekawostek ogranizacyjnych - często zamiast megafonów jedna osoba mówi po kilka wyrazów, a każdy kto słyszy krzyczy na całe gardło to samo, żeby jak najdalej się niosło. Niesamowite.

Watch live streaming video from globalrevolution at livestream.com
wykop.pl facebook.com twitter.com

Cwany manewr rządu

Front budynku Ministerstwa FinansówRóżne rzeczy można mówić o naszym rządzie, dobre i złe, ale jednego nie można im odebrać - dobrej strategii rządzenia. W demokratycznym sensie, czyli utrzymywania się u władzy.

Mam tu na myśli historię redukcji zatrudnienia w sektorze publicznym o magiczne 10%. To, że akurat 10, to jest nie istotne. Ogólnie był to jeden z niewielu pomysłów tej ekipy, które chętnie bym pochwalił, zapowiadało się nareszcie ograniczenie wydatków zamiast tylko zwiększania danin, które rzekomo mają ratować nasz kraj od totalnego zapadnięcia się w dziurę długu. Redukcja zatrudnienia to żadna reforma, ale przynajmniej małe podczołganie się w dobrym kierunku.

Podchodziłem jednak do tego sceptycznie, od samego początku nie wierzyłem, że się uda. To samo zresztą mówiłem znajomemu pracującemu w budżetówce, że może spać spokojnie i swoje miejsce pracy się nie martwić, bo nic z tych zwolnień nie będzie. No i proszę bardzo - prezydent Komorowski zapowiedział, że ustawę zawetuje. Niby nic i do przewidzenia, ale to polityczny majstersztyk, a sposób wycofania się ze zmian przyniosi więcej korzyści niż bym się spodziewał. Nie dwie a kilka pieczeni na jednym ogniu.

Po kolei:

  1. gdyby ktoś próbował zarzucić rządowi, że nic nie robi w kierunku oszczędności w publicznych finansach, to teraz może powiedzieć, że próbowali i pół roku się szykowali (dużo było zapowiedzi), ale niestety zostali zablokowani;
  2. gdyby ktoś próbował zarzucić rządowi, że zwalnia ludzi "na oślep" wg procentów, a nie merytorycznie, to nie będzie mógł, bo nikt nikogo nie zwolni;
  3. gdyby rząd naprawdę chciał wprowadzić te zmiany, to urzędnicy mogliby się buntować, a tak nie będą, bo nikt ich nie zwolni;
  4. gdyby ktoś chciał zarzucić prezydentowi marionetkowość PO albo bierność - to już nie będzie mógł, przecież ważną reformę zablokował (już widziałem głosy ludzi w Internecie, którzy marzą, żeby zwolennicy takiej teorii to przeczytali, to by uwierzyli, że prezydent jest samodzielny...);
  5. a przy okazji prezydent broni ludzi, którzy inaczej zostaliby wyrzuceni na bruk (i jeszcze by musieli wziąć się do pracy albo założyć własną firmę).

Ogólnie rzecz biorąc na każdym polu dobrze przeprowadzona akcja i tylko czekać, aż słupki przebiją sufit.

Swoją drogą parę miesięcy temu przewidywałem, że jakiś manwer z wetem będzie wykonany w celu "wypromowania" niezależności prezydenta, tylko sądziłem, że będzie to na temat podwyżki VAT. Nawet wtedy zrobiłem już wersję roboczą wpisu. Ale przy tamtej akcji rząd musiałby sobie odciąć dopływ naszej gotówki. A tak to uratował stołki urzędników, a to też jest siła wyborcza.

PS. Pomijam słuszność tego weta, bo to mogło być od początku ustawiane tak, żeby nie było konstytucyjne. Nawet nie chce mi się wgłębiać w przyczyny, bo gdyby chcieli, to by mogli ludzi zwolnić. Przecież do stołków się nie przykleili w sensie rzeczywistym.

PPS. A nawet gdyby do zwolnień doszło, można różne sztuczki zastosować, żeby ludzi zostawić.

wykop.pl facebook.com twitter.com

Burmistrz z QR Code na plakacie

Kandydat na burmistrza (i jednoczeście obecny burmistrz) miasta Ząbki (pow. wołomiński) umieścił na swoim plakacie wyborczym QR Code. Po wskazaniu na niego telefonem (wyposażonym aparat i odpowiednią aplikację, zazwyczaj smartphony) i rozpoznaniu kodu, w telefonie otwiera się automagicznie strona kandydata. Ciekawe wykorzystanie i otworzenie się na nowoczesność - jestem jednak ciekawy, ile osób z tego skorzysta. Szkoda też, że link nie kieruje do strony przystosowanej do telefonów komórkowych tylko do zwykłej strony. Kod jest również widoczny na stronie docelowej. Nie mam niestety zdjęć billboardów - jechałem samochodem.

Kody Quick Response można wykorzystywać na różne sposoby - m.in. do przechowywania informacji, np. kontaktowych, które można szybko wprowadzić do telefonu. Najczęściej jednak spotykam się z zakodowanymi adresami URL. Przykłady, które widziałem live to np. ławki multimedialne na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, które odtwarzają utwory Szopena, a po "kliknięciu" można pobrać utwór na telefon, lub rozkład jazdy w Paryżu, gdzie po kliknięciu telefonem można rozkład szybko podejrzeć na ekranie.

wykop.pl facebook.com twitter.com

PO jest liberalna czy populistyczna?

Jesteśmy partią konserwatywno-liberalną i taką zostaniemy.

Grzegorz Schetyna, PO, marszałek sejmu, 6.10.2010r.

My tego słowa ani nie mamy w nazwie partii ani go nie używamy. (...) To najczęściej używa Prawo i Sprawiedliwość żeby przykleić nam łatkę liberalizmu i to się nie udaje. My pokazujemy że jesteśmy partią, która realizuje to, na co oczekują wyborcy. Stąd utrzymujemy wysokie sondaże.

Tomasz Tomczykiewicz, Przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, 17.10.2010r.

Czyli nie liberalna a populistyczna zdaniem pana przewodniczącego? Polecam cały matriał z posłem Tomczykiewiczem - szczerość powalająca. Przyznał m.in. że rządowe wspieranie kredytów doprowadziło do kryzysu, a nie kapitalizm i zachłanność bankierów.

wykop.pl facebook.com twitter.com

Ulice im. Platformy Obywatelskiej

10 LutegoJak donosi MM Trójmiasto, uż niedługo Gdynia będzie miała ulice im. Macieja Plażyńskiego i Arkadiusza Rybickiego. Co to za panowie? Dwóch polityków, którzy zginęli w kwietniowej katastrofie pod Smoleńskiem i obaj byli związani z wszechrządzącą Platformą Obywatelską. Ciekawe kiedy wejdzie obowiązek pisania nazwy naszego kraju z dwóch wielkich liter (POlska). Pod pretekstem zwiększonego szacunku oczywiście...

Za komuny też ulice nazywali nazwiskami swoich działaczy.

wykop.pl facebook.com twitter.com

DJ Funky Koval - "Dług publiczny"

Dobrze zrobione, ciekawie zagrane. Drugi kawałek wykonawcy (na tym kanale YT, nie znam innej twórczości), znów polityczny przeciwko "głównym partiom".

wykop.pl facebook.com twitter.com

O co chodzi w tym obrzydliwym kapitalizmie?

Giełda (Małopolski Instytut Kultury/flickr.com)Dlaczego wybieram wolny rynek? Pisałem o tym już tutaj wcześniej - bo po prostu inne systemy są niewydolne, utopijne. Ale jeszcze lepiej przedstawił to dr Milton Friedman w filmie "Free to choose" dostępnym na YouTube (nawet z niezłymi polskimi napisami). Film długi, ale idealny do zapoznania się dzisiaj i/lub jutro i przemyślenia przed wyborami w co tak naprawdę wierzymy i o co w tym obrzydliwym kapitalizmie tak naprawdę chodzi.

Pamiętajcie, że przy głosowaniu (w pierwszej turze) nie ma mniejszego zła. Głosujemy na poglądy albo wcale. Nie ma zmarnowanych głosów, bo liczy się to, żeby pokazać z czym się zgadzamy, a z czym nie. Jak są kandydaci pewni wejścia, to co najwyżej głosując na nich możemy zmarnować głos (i tak przejdą), ale na pewno ich nie osłabimy nie głosując (przez odebranie głosu, drugi z nich i tak w pierwszej turze nie wygra, bo musi być 50% WSZYSTKICH głosów - matematyka wyborcza).

Wielcy PRLu (Urban, Jaruzelski) po wyborach na przełomie '80/'90 lat, też mówili, że oni się nie spodziewali, że mają aż tak małe popracie społeczne. Myśleli, że robią dobrze. No ale co mieli myśleć, jak ludzie narzekali po cichu, a jak tamci przyjeżdżali na wizyty, to wszyscy uśmiechnięci od ucha do ucha i wszystko wysprzątane - kwiaty, tańce i uściski dłoni. Teraz też musimy pokazać, że się z tym nie zgadzamy i niektórym partiom przypomnieć jakie idee wyznawały w wyborach kilka lat temu i wcześniej. Inaczej się nie dowiedzą, nawet, jeśli chcą.

wykop.pl facebook.com twitter.com

Zawód ze strony PO

Wyborcy Platformy Obywatelskiej muszą czuć się bardzo zawiedzeni. Ci, którzy widzieli szansę na poprawę stanu tzw. służby zdrowia w jej uwolnieniu i oddaniu w ręce wolnego rynku, prawdopodobnie byli zadowoleni, że istnieje partia polityczna, który głosi te same tezy. Powstał wtedy nawet podział na Polskę socjalną i Polskę liberalną. Liberał stał się niemal epitetem, a taką konotację nadała mu partia Prawo i Sprawiedliwość oraz media skrajnie katolickie. I co? I zabrakło jaj. Jednak utrzymanie władzy stało się ważniejsze i trzeba było pozmieniać program i głoszone tezy, żeby tylko utrzymać większość, a nie działać zgodnie z tym, w co się wierzy. Dzisiaj kandydat PO pozywa do sądu za mówienie, że chciał prywatyzować szpitale. Zawiedli swoich wyborców, ale przecież chodzi o to, żeby utrzymać się na stołku.

Nazywanie dzisiaj PO partią liberalną to co najmniej duże nadużycie. To, że w tych wyborach niewielu jest bardziej liberalnych kandydatów (jeden czy dwóch), to nie znaczy, że ten jest liberalny. A pan Kaczyński mówiąc, że w jednym się różni z Komorowskim, bo on nie jest liberałem w jednym miał rację - on nie jest liberałem. Ale to już nie jest taka duża różnica między nimi jak kiedyś.

PS. W tym wpisie dla odmiany nie oceniam słyszności prywatyzacji lub nie, opisuję tylko poglądy partyjne.

wykop.pl facebook.com twitter.com

Politycy bez różnic!

Przykład "różnic" między "głównymi" kandydatami

TVN24 opublikowało dzisiaj wyniki ich ankiety wśród kandydatów na prezydenta RP. Zadali im pytania z różnych kategorii i spisali odpowiedzi. I teraz siedzi redaktor Mateusz Sosnowski z tej telewizji i się dziwi, że między Komorowskim i Kaczyńskim są tylko 4 odpowiedzi różne, a między Kaczyńskim i Napieralskim tylko 5. Na około 30 pytań. Ot niespodzianka - wszyscy kandydaci promowani przez media mają podobne poglądy i kogokolwiek z nich nie wybierzemy, niewiele się zmieni. No kto by pomyślał?

Update: Połowa różnicy między Komorowskim i Kaczyńskim dotyczy oceny pracy rządu, więc tak naprawdę jest ich jeszcze mniej.

Update 2: Opisowe podsumowanie ankiety i takich samych wniosków.

wykop.pl facebook.com twitter.com

"Wolny" rynek na sterowaniu centralnym

Warsztat samochodowy, autor zdjęcia: Axel-D, flickr.comMiałem powoli przestawać pisać o polityce (w sensie zrobić jakąś przerwę), ale się po prostu nie da. Co chwilę przychodzą jakieś nowe informacje, co jedne to bardziej załamujące. I tak oto Unia ogłosiła rewelację (rewolucję?) na temat napraw samochodów w nieautoryzowanych warsztatach.

Udogodnienia są znaczące dla kieszeni właścicieli aut, bo naprawy stanowią około 40 proc. kosztów utrzymania pojazdu. Zmiany są też korzystne dla warsztatów samochodów, które będą mogły łatwiej konkurować z autoryzowanymi serwisami.

Toż to jawny socjalizm! Zawsze, jak gdzieś się socjalistyczni populści mieszają, robi się tylko gorzej. I dokładnie to samo będzie tutaj.

Po pierwsze zdrożeją samochody. Teraz taka firma produkuje samochód w jakiejś cenie, ale wie, że potem zarobi też na naprawach i częściach. Przecież pieniądze nie biorą się znikąd, a zarobki firm nie są oderwane od rynku. Firmy na tym zarabiały (taka jest teza stawiana przez autorów), więc jak będą mniej zarabiały, to podniosą koszty gdzie indziej. Prosta kalkulacja.

Po drugie wyobraźcie sobie, że pan Zenek z lokalnego warsztatu naprawia wam samochód, ten się psuje (samochód), a wy idziecie do oryginalnego producenta po darmową naprawę. Załamać się można. A jak to nie przemawia do czyjejś wyobraźni, to sobie wyobraźcie, że pracowaliście nad czymś (cokolwiek: aplikacja komputerowa, wyliczenie księgowe, skręcony z części mebel, strzyżenie żywopłotu, ...). Ktoś przychodzi, kto ma o tym małe pojęcie (bo może być to w przypadku samochodów pan Zenek co maluchy naprawiał, a teraz weźmie się za zachodnie samochody) i "poprawia" po was. On jest tańszy, bo nie musi dużo wiedzieć na ten temat, a częsci może mieć z dowolnych podróbek. Coś się psuje po takich "poprawkach" i odbiorca przychodzi do was, że macie to naprawić za darmo, bo gwarancja obowiązuje. Wyobrażacie to sobie? Ja nie potrafię.

Aha, i po trzecie - co stanowi siłę małych nieautoryzowanych warsztatów? Cena! W autoryzowanym jest drogo, ale pewnie (choćby gwarancja). W innych jest nie do końca pewnie, ale za to tanio. A jak nie będzie rozróżnienia pewnie-niepewnie, bo gwarancja będzie obowiązkowa wszędzie? To oczywiście małe warsztaty podniosą ceny! Mają jeszcze duży zapas, bo wystarczy, że będą parę procent tańsi (a nie jak teraz kilkadziesiąt) i już będą konkurencyjni. Inne walory będą mniej istotne.

Ręce opadają. Politycy znów się mieszają i znów wyjdzie jak zawsze - drożej i gorzej. Bo jak ma być taniej to i tak ktoś jak zawsze za to musi zapłacić. Społeczeństwo.

wykop.pl facebook.com twitter.com

dekoderek-jogg