Solaris Gate – nie daj się wrabiać

Uwaga! Ten wpis został napisany ponad rok temu i informacje w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Od jakiegoś czasu komentuje się powstanie serwisu Solaris Gate. Wiele już zostało powiedziane. Dobre wpisy są tutaj i tutaj. Ale tak się składa, że moje interesujące się prawem (ale nie studiujące prawa) Słońce przeczytało regulamin korzystania z Solaris Gate i znalazło niezgodne z prawem zapisy, o których myślę, że powinienem napisać. Wpis jest nieco długi, ale chyba warto jest wiedzieć, kiedy bez naszej wiedzy łamie się prawo po to, aby czerpać korzyści. Od następnego akapitu głos (klawiaturę) ma wspomniane Słoneczko. 🙂

 

Na początek należy sobie wyjaśnić, że: „Ustalony przez jedną ze stron wzorzec umowy, w szczególności ogólne warunki umów, wzór umowy, regulamin, wiąże drugą stronę, jeżeli został jej doręczony przed zawarciem umowy” Art. 384 KC. Zatem jasne jest, że regulamin to też umowa, z czego wynika, że każdy regulamin jest regulowany przepisami odnoszącymi się do umów cywilnoprawnych. Do KC jeszcze wrócimy, najpierw zajmijmy się najbardziej chyba zastanawiającym i ewidentnym mankamentem Solaris Gate.

Przyjrzyjmy się Ustawie o ochronie konkurencji i konsumentów, gdzie znaleźć można taki artykuł:

Art. 24

1. Zakazane jest stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.

2. Przez praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów rozumie się godzące w nie bezprawne działanie przedsiębiorcy, w szczególności:

1) stosowanie postanowień wzorców umów, które zostały wpisane do rejestru postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone, o którym mowa w art. 479(45) ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. Nr 43, poz. 296, z późn. zm.5));

2) naruszanie obowiązku udzielania konsumentom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji;

Chyba nie trzeba się rozpisywać, jak to ma się do Solaris Gate. Ani dokładne przeszukanie strony ani też przeczytanie całego regulaminu nie wyjaśnia, co to tak naprawdę jest Arka, Rebelia, Społeczność 21 czy eAkademia. Filmik pod tytułem „prezentacja portalu” to zwykła, zupełnie bezużyteczna, inspirowana starożytnym Rzymem animacja, która ma tyle wspólnego z portalem, że przez ostatnie 4 sekundy widać logo i nazwę. No chyba że oni portal interpretują jako „ozdobne drzwi”. W regulaminie pojawiają się niewiele znaczące ogólniki w stylu „dostęp do 50GB przestrzeni dyskowej” czy „usługodawca świadczy usługę w postaci zapewnienia elektronicznego dostępu do internetowego Serwisu o nazwie SolarisGate”, które nadal nie pozwalają mi ani nikomu innemu określić, za co płaci. Oczywiście jeżeli komuś bardzo zależy, to sobie znajdzie na ten temat informacje, ale ustawa jasno mówi, że to przedsiębiorca musi udzielić pełnej informacji, a nie rozsiać wpisy i filmiki po Internecie i teraz sobie szukaj. Należy też mieć na uwadze, że Solaris Gate ma w regulaminie jeszcze taki zapis:

4.5. Zabronione jest udostępnianie w innych miejscach sieci Internet oraz rozpowszechnianie za pomocą innych nośników informacji (w szczególności papierowych, elektronicznych, audiowizualnych i in.), materiałów publikowanych w Serwisie bez uzyskania uprzedniej pisemnej zgody Usługodawcy.

Więc wszystkie screeny i filmiki, które niektórzy wrzucili na swoje blogi, są… podstawą do pociągnięcia ich autora do odpowiedzialności.

Ale teraz o wiele ciekawszy i do tego niepozorny zapis. Regulamin Solaris Gate podaje:

7.10. Ewentualna rezygnacja z korzystania z Usługi po jej uruchomieniu przez Usługodawcę nie uprawnia Użytkownika do żądania zwrotu uiszczonej opłaty rejestracyjnej i abonamentowej, chyba że opłata abonamentowa została uiszczona z góry za okres, który się nie rozpoczął przed datą złożenia Usługodawcy oświadczenia o rezygnacji z Usługi w danym okresie.

7.14. W razie rozwiązania umowy przez Użytkownika lub przez Usługodawcę w trybie sankcyjnym, Użytkownik nie ma prawa żądać zwrotu wcześniej uiszczonych opłat za korzystanie z Usług, które opłacił.

a także dalej

10.6. Usługodawca nie zwraca środków pieniężnych wniesionych tytułem opłat za korzystanie z usług Serwisu, jeżeli podstawy żądania zwrotu nie wynikają z nienależytego wykonania obowiązków Usługodawcy lub podmiotów z nim kooperujących.

Nie sposób tu pominąć sposobu rejestracji na Solaris Gate. Mianowicie pierwsze, co robisz, to podajesz swoje dane osobowe i akceptujesz regulamin, którego częścią jest zaakceptowanie opłat, gdzie opłatą rejestracyjną jest opłata za pierwsze dwa lata (97zł). Czyli zarejestrujesz się na portal, stwierdzisz, że to niewart uwagi śmietnik i jesteś prawie 100zł w plecy! Czyż to nie piękne w swej prostocie? Zarabiają na Tobie, nawet jeśli NIC nie zrobisz. Kłóci się to nie tylko z wewnętrznym poczuciem uczciwości, ale też z prawem (KC), które mówi:

Art. 385

W razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności:

(…)

12)  wyłączają obowiązek zwrotu konsumentowi uiszczonej zapłaty za świadczenie nie spełnione w całości lub części, jeżeli konsument zrezygnuje z zawarcia umowy lub jej wykonania,

13)  przewidują utratę prawa żądania zwrotu świadczenia konsumenta spełnionego wcześniej niż świadczenie kontrahenta, gdy strony wypowiadają, rozwiązują lub odstępują od umowy,

Czyli Solaris Gate po prostu nie ma prawa oczekiwać, że ktoś zapłaci za 2 lata z góry i ta kwota nie będzie podlegała zwrotowi. Jeżeli ktoś ma na ten temat wątpliwości, powinien wejść na uokik.gov.pl i przejrzeć sobie rejestr klauzul niedozwolonych (to o nich mowa w cytowanym wcześniej art.24, pkt 1). Zawiera on dokładne zapisy w konkretnych umowach konkretnych firm. Zapisy, które zostały uznane za niedozwolone rzecz jasna. I pełno tam jest wyroków w sprawach punktów typu: „uiszczone opłaty nie podlegają zwrotowi”. Dla informacji – jeżeli w umowie pojawia się zapis, który jest niezgodny z prawem, jest on po prostu nieważny – tak, jakby go w ogóle nie było. Więc jeśli ktoś z was zapłacić z dostęp do Solaris Gate i chce zwrotu – nie krępujcie się.

Podsumowając tę część, muszę stwierdzić, że nie wiem, która opcja jest bardziej przykra: czy ta, gdzie osoby układające regulamin po prostu były zbyt ograniczone, żeby wiedzieć, że nie mogą takich zapisów tam umieścić… czy też gorzej jest myśleć, że oni mają nas za tak ograniczonych i myślą, że zarobią sobie na nas…

Ale jedziemy dalej. Kolejnym budzącym wątpliwość zapisem jest ten:

14.4. Usługodawca zastrzega sobie prawo do wprowadzania zmian w treści niniejszego Regulaminu w każdej chwili i bez konieczności podawania przyczyny, informując o tym Użytkowników na stronie Serwisu lub poprzez pocztę elektroniczną. Zmiana wchodzi w życie po upływie 14 dni od opublikowania informacji o dokonanej zmianie Regulaminu.

Podczas gdy:

Art. 385

W razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności:

(…)

10)  uprawniają kontrahenta konsumenta do jednostronnej zmiany umowy bez ważnej przyczyny wskazanej w tej umowie

Czyli nie, nie wolno im zapisać w umowie, że zmienią sobie regulamin bez przyczyny. Następna, nie tyle nielegalna, co denerwująca „ciekawostka”, brzmi:

10.9. Usługodawca ma prawo wysyłania informacji handlowych dotyczących Usługodawcy i reklamodawców na adres mailowy Użytkownika, nie częściej niż 3 razy w tygodniu.

Tak – płacisz za regularne dostawy spamu. I na koniec najbardziej rozwalający smaczek:

14.3. Treść Regulaminu chroniona jest prawami autorskimi Usługodawcy. Wszelkie kopiowanie i wykorzystywanie bez uzyskania uprzedniej pisemnej zgody Usługodawcy jest zabronione pod rygorem odpowiedzialności odszkodowawczej.

No więc oboje byliśmy zaskoczeni i szczerze mówiąc rozbawieni tym, że twórcy Solaris Gate traktują regulamin na równi z utworem literackim czy muzycznym… Ale mają do tego prawo, skoro ich regulamin ma znamiona twórczości o indywidualnym charakterze, to OK, niech będzie, że prawa autorskie. Na szczęście tak się składa, że Ustawa o prawach autorskich i prawach pokrewnych mówi:

Art. 29.

1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.

Tak więc zamieszczając tu wyjaśnienie „utworu”, jakim jest regulamin Solaris Gate, pozwoliliśmy sobie zacytować go parę razy bez pisemnej zgody „Usługodawcy”, do uzyskania której nie jesteśmy zobowiązani. 😉

Komentarze

  1. iss ·

    Przydałby się jakiś drobny wstęp. Co to jest ten Solaris Gate?

  2. Piotr Rybałtowski ·

    @iss wszystko co da się dowiedzieć na jego temat jest w linkach w pierwszych dwóch zdaniach, a mój artykuł właśnie między innymi mówi, że tak naprawdę nigdzie nie jest powiedziane czym SolarisGate ostatecznie jest. 🙂

  3. iss ·

    Cokolwiek to jest (bo pomimo drobnego riserczu nadal nie wiem jaka idea przyświeca projektowi) ma w miarę dobry marketing wirusowy. Mimo że nic nie wiadomo, to ludzie piszą, inni czytają i nazwa się utrwala.

  4. MSI ·

    Artykuł spoko, ale takich spraw było wiele i zawsze osoba, która podpisała regulamin przegrywała z kretesem. Uzasadnieniem było, że KC jest uzupełnieniem danej umowy w kwestiach, które nie zostały zamieszczone w umowie. Zatem sądy mówią:” trzeba było czytać regulamin”

Dodaj komentarz